Lutowa satyra już za nami!

Za nami już Słowa złotem szeptane w piwnicach Midasa czyli… satyryczne słodkości z nutą pikanterii! , które wybrzmiały 8 lutego 2018 r.  zbliżają nas nieuchronnie ku wiośnie i ciepłym promieniom słońca.

Program był napięty, a do tego niespodziewane zwroty akcji budzą refleksję, że nie wszystko musi być zaplanowane, by zostało nagrodzone oklaskami. To dobrze, bo taki był pierwotny zamysł, aby pozwolić słowu  w pewien nieskrępowany sposób płynąc wśród ścian piwnicznych. Jednak szefowa, witając gości, już na samym początku przesadziła ze swoją serdecznością. Za dużo powtórzeń zatrzymanych w kadrze kamery nasuwa wniosek, że powitanie mus zamknąć się w jednym zdaniu. Bijąc się w piersi obiecałam sobie, że powtórzeń będę unikać jak ognia, więc na najbliższym spotkaniu będziecie mogli sprawdzić, czy dane słowo zostało dotrzymane !

Wieczór z pewną dozą nieśmiałości rozpoczął Waldemar Góra, który po oklaskach publiczności z wprawą zinterpretował utwór Andrzeja Ozgi pt. Alicja trzymaj mnie mocno. I tak przełamał pierwsze lody, by po chwili wszyscy usłyszeli Wojciecha Motykę w piosence Umówiłem się z nią na dziewiątą. Wojtek wystąpił w piwnicach Midasa po raz pierwszy, ale po spotkaniu powiedział, że dla takiej publiczności na pewno da się skusić na kolejny wspólny projekt. To nas umacnia w przekonaniu, że jesienią jak wszystko pójdzie dobrze ruszymy z kolejnymi pomysłami dla Was. Potem trochę zamieszania wprowadził Piotr Rędziniak ekspresyjnie przedstawiając Balladę o Imogenie Macieja Zębatego, a po chwili braw i śmiechu Magdalena Kawa wprowadziła nas w liryczno-romantyczny nastrój śpiewając Eurydki. Ale liryka została z premedytacją zakłócona kolejną satyrą! Tym razem to Robert Bożek rozśmieszył widzów tekstem Andrzeja Waligórskiego Ach to była historia. Po emocjonujących chwilach zdrady małżeńskiej Beata Oliwa utuliła nas swoim głosem na chwilę, krótką chwilę, bo po niej mikrofon przejęło trzech rodzimych satyryków: Andrzej Curyło, Andrzej Gugała i Wiktor Bochenek. Wykorzystali swoje 5 minut rozśmieszając publiczność, a potem to już zostało tylko skropić te teksty piosenką w wykonaniu naszego trio: Beaty Oliwy, Magdaleny Kawy i Wojciecha Motyki. Pijackie tango w ich wykonaniu nastroiło subtelnie do krótkiej przerwy, a po niej…

Tuż po przerwie mieliśmy przyjemność wysłuchać utworu na akordeon w wykonaniu młodego talentu – Daniela Zielińskiego. Gratulujemy rodzicom utalentowanego syna, a my mamy nadzieję, że Daniel jeszcze nie raz wesprze swoim talentem pomysły Fundacji. Następnie nasz zacny dziekan ks. dr Jan Wolak zgodził się wziąć udział w wieczorze i z tylko nam znaną subtelnością zinterpretował satyrę Andrzeja Ozgi Wierzę w ludzi. Gromkie brawa i aplauz publiczności tylko potwierdziły słuszność tej decyzji. Bastard to słowo jak się okazuje znanym niewielu żonom wytłumaczył zer stoickim spokojem Jan Półzięć, wywołując salwy śmiechu do ostatniego słowa w satyrze Andrzeja Waligórskiego. I tylko jego, jak zawsze roześmiana żona Zosia próbowała zachować powagę,  z mizernym skutkiem, tak jak większość naszych gości. Przeplatane piosenką słowa płynęły potokiem rwącym niepewnością zimowego chłodu, gdy Piotr Szopa przedstawiał historię napisana przez Jana Kaczmarka. Ballada o zimowych romansach została ciepło brawami przyjęta przez publiczność, która tak jak autor czeka na czerwcowe wianki! Perły satyryczne w muzycznym wykonaniu ozdobiły całość, a my mogliśmy oddać się rozkoszy pączkowej słuchając piosenki Dieta w wykonaniu Magdaleny Kawy, a następnie Wojtka Motyki w utworze Już taki ze mnie zimny drań. Potem  na kilka dłuższych minut mikrofon przejęli rodzimi satyrycy czyli dwóch Andrzejów i Wiktor. Walka o powrót mikrofonu w ręce prowadzącego zakończyła się zwycięstwem i jeszcze przed przerwą usłyszeliśmy piosenkę Upić się warto!

Chwila przerwy z regionalnymi proziakami i domowym smalcem, kraszona ogórkami konserwowo-kiszonymi minęła błyskawicznie, a my znowu mieliśmy przyjemność posłuchać wirtuozerii Daniela Zielińskiego na akordeonie. Potem Mirosław Chmiel z wojskowym animuszem zinterpretował Więzy krwi Andrzeja Waligórskiego, byśmy po chwili mogli posłuchać Przy Kawie o tylu rzeczach w wykonaniu Magdaleny Kawy. Potem nastąpiło odrobinę zamieszania, bo Marek Śliwiński znany ze swojego stanowczego charakteru, zmienił trochę program i z pamięci wyrecytował sportową satyrę Mariana Załuckiego. Brawom nie było końca, a interpretacja Marka Śliwińskiego zasłużyła na laur wyróżnienia. Stąd wysnuł nam się kolejny wniosek, że free style nie zawsze jest zły.  Przytyk do słodkości z nuta pikanterii i smalcu tuż przed końcem spotkania zrobiła Beata Oliwa wykonując Tango zbyt dużej tuszy, a na ochotnika i do tego niespodziewanie wystąpił Zbigniew Miga ze swoją satyrą. I tak nieuchronnie wieczór dobiegał końca, nasi regionaliści dostali chwilkę na pożegnanie, co oczywiście nie spodobało się Andrzejowi Curyle. Jednak „stanowczość” prowadzącego doprowadziła spotkanie do końca pomimo czołgania się poniżej zasięgu kamery i uwolniła mikrofon, a nasi wspaniali muzycy na zakończenie wykonali wspólnie piosenkę Niech żyje bal!

I na zakończenie dziękujemy kochani za Wasz udział w kolejnym, już piątym spotkaniu w piwnicach Midasa i zapraszamy na kolejne 8 marca, tradycyjnie w drugi czwartek miesiąca!

Dziękujemy właścicielom Midasa i wspaniałej sympatycznej Esterze, która zawsze nam pomaga!

Nieodmiennie dziękujemy Rafałowi Chmielowi za fachową oprawę akustyczną i jego niezawodność.

Serdecznie dziękujemy Andrzejowi Górzowi i jego współpracownikowi Wojtkowi, za pomoc w realizacji filmu i za zdjęcia, za profesjonalizm i pomoc w trudnej chwili.

Dziękujemy Prezesowi naszego GS Pawłowi Siucie za wspaniałe proziaki i Czesławowi Fiołkowi za pyszny domowy smalec.

I naszym wspaniałym artystom, po prostu dziękujemy za talent, czas, serce i występy.

Szefowa serdecznie witała powtarzając się bez umiaru, a teraz wszystkim jeszcze raz serdecznie dziękujemy!

Po prostu czasami nie można inaczej!

Do zobaczenia wkrótce 🙂

 

fot. Andrzej Górz

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar